okładka dwie kochanki
Dwie kochanki

Nakreślona z epickim nerwem opowieść o gorzkiej polsko-żydowskiej historii, bolesnych rozliczeniach i inicjacji w dorosłość.

Ostatnie lata XX wieku, Prowansja. Pisarz Marcin Cichy zmuszony jest dokonać obrachunku z własnym życiem. Podążając śladami tragicznie zmarłej Maryli-Miriam, swej pierwszej miłości, próbuje równocześnie odnaleźć swoją ścieżkę, którą przed laty zagubił gdzieś między Nowym Sączem, Krakowem i Paryżem. Związek z Agatą, nową kobietą jego życia, rozbudza w nim zarówno nowe nadzieje, jak i stare niepokoje. Oboje muszą stawić czoło przeszłości.
(notka redakcyjna)

 

 

 

Marek Harny konsekwentnie pisze dobre powieści, których mogłaby mu pozazdrościć większość literackich gwiazdek. Tak jest i tym razem. (…) Autor prowadzi czytelnika przez pole minowe dawnych wyborów moralnych, nie szuka łatwych usprawiedliwień dla podłości, ale rozumie strach i otwiera przed bohaterem po przejściach nadzieję na odrobinę spokoju.

„Newsweek”

 

Czytanie nowej książki Marka Harnego jest – w dobie wielu opowieści pisarzy niewiele mających do powiedzenia – mierzeniem się z prawdziwą, soczystą, poruszającą oraz nakreśloną z rozmachem historią. (…) Harny zamyka zawikłane życiorysy kilku pokoleń w jedną opowieść o dochodzeniu do prawdy. Stawia pytanie o to, czym jest sama prawda. (…) Takie pisanie daje przyjemność obcowania z fabułą dogłębnie przemyślaną i wewnętrznie przez autora przeżytą. Świetna rzecz o pamięci racjonalizującej zło i o złu, które utkwi w pamięci na zawsze.

Jarosław Czechowicz
Blog „Krytycznym okiem”

 

Marek Harny napisał książkę niezwykłą. Pełna cieni, niedomówień i niewyjaśnionych tajemnic przypomina starą prawdę… Niczego nie możemy być pewni, ani niczego nie możemy uznać za wyjaśnione, jeśli nie wysłuchamy wszystkich stron i nie zważymy tego na szalach własnego sumienia. Autor przestrzega nas przed nienawiścią, która zatruwa nie tylko nas, ale i nasze dzieci. A trucizny tej nie sposób usunąć.

Adam Kraszewski
Blog „Na temat”

 

To książka pełna pasji, uczciwa i wciągająca.

Marcin Sendecki
„Art&Business”